Udar, Wylew, Paraliż
Produkty Calivita pomogły mi w powrocie do zdrowia !!!
Bardzo szkoda, że wcześniej nie znałam tych wspaniałych preparatów, bo na pewno nie dostałabym udaru i wylewu krwi do mózgu, którego skutki nadal odczuwam. Przez ponad 20 lat leczyłam się na nadciśnienie, chorobę wieńcową, a ostatnio także na cukrzycę. Cały czas brałam garści leków chemicznych, które w ostatnich latach nie potrafiły uregulować ciśnienia - było nawet 270/130. To spowodowało u mnie udar i wylew krwi do mózgu oraz paraliż. Szybko znalazłam się w szpitalu, a tam podano mi leki i powoli wracałam do zdrowia, paraliż ustępował. W szpitalu zrobiono mi tomografię głowy i dowiedziałam się, że udar i wylew uszkodził mi korę mózgową. Wróciłam do domu z wysokim ciśnieniem. Mimo iż pani doktor przepisywała mi coraz to inne lekarstwa, to jednak żaden z nich nie potrafił obniżyć mojego ciśnienia. Już od dłuższego czasu wiedziałam, że moi znajomi biorą preparaty CaliVita i nie chorują, ja jednak im nie wierzyłam. Teraz wiedziałam, że muszę gdzieś szukać pomocy, bo lekarstwa nie działają. Wtedy zwróciłam się do tych, którym nie ufałam z prośbą o ratunek. Polecono mi Super Coenzym Q10, Garlic Caps oraz C Plus. Byłam bardzo zdziwiona, gdy po 2 tygodniach brania tych preparatów, ciśnienie uregulowało się. Nastepnie już po trzech miesiącach stosowania preparatów CaliVita mogłam odstawić część lekarstw, które miałam od lekarza. Niestety wylew uszkodził korę mózgową i czasami cierpnie mi głowa z lewej strony. Minęło już trzy i pół roku, a moje ciśnienie jest w normie – 140/85 lub 145/90. Gdy dołożyłam do tego jeszcze Nopalin i Protect 4 Life to obniżył mi się cukier. Dzisiaj każdemu kto ma podobne problemy jak ja miałam kiedyś, mogę polecić Super Coenzym Q10, Garlic Caps i C Plus, gdyż one w w moim organizmie zdziałały cuda. Pragnę też dodać, że dr Marzec był bardzo zdziwiony moja szybka poprawa zdrowia.
Stanisława B.
Seksowny Dziadek z "wodą" w płuchach...
6 stycznia br. zadzwonił do mnie znajomy. Prosił mnie o pomoc w ratowaniu swojego dziadka. Krzepki do niedawna, ponad 80-letni były milicjant i myśliwy z zamiłowania, pan Jan z Kamienia Pomorskiego nie mógł już wychodzić do lasu.
W Wigilię Bożego Narodzenia przy składaniu życzeń miał łzy w oczach, kiedy mówił do wnuka Krzysztofa: "ostatni raz składamy sobie życzenia...".
Kochający wnuczek postanowił zrobić wszystko, co w ludzkiej mocy, by dziadkowe zdrowie poprawić i w następną Wigilię znów składać sobie życzenia. Dziadek już cztery razy miał w ostatnich miesiącach ściągane ok.
Gdy mi to opowiedział, poprosiłem o dostarczenie wyników badań. Otrzymałem je nazajutrz. Już następnego dnia dostałem alarmującą wiadomość pocztą elektroniczną od wnuka. Pan K. pisał w mailu: "Dobry wieczór, najnowsze informacje dotyczące zdrowia mojego dziadka nie są najlepsze. Kiedy po raz piąty w ciągu trzech miesięcy, czyli dwa dni temu, ściągali mu "wodę" z płuc, była mętna i koloru wiśniowego. Lekarz twierdzi, źe nie ma sensu tego zasuszać, bo zrobi się wodobrzusze, a to jest coś gorszego i trudniej się taką "wodę" ściąga".
Była zima i w Kamieniu nie organizowaliśmy badań "żywej kropli krwi", więc postanowiliśmy zawieźć dziadka na badanie do Poznania. Jednak wcześniej p. K., przez starostę i lekarza z rady powiatu, załatwił, poza kolejnością, badanie tomografii komputerowej w szpitalu w Szczecinie.
Zawiózł tam dziadka we wtorek. Lekarze, natychmiast po wstępnym badaniu stwierdzili odmę i zakazali mu podróży nie tylko do Poznania, ale nawet powrotnej do Kamienia Pomorskiego. Gdy wnuczek zadzwonił do mnie z pytaniem, co ma robić, odpowiedziałem: "Jak stwierdzili odmę, to trzeba zostawić w szpitalu". Tak też się stało. Pan K. wrócił do domu sam. W niedzielę, gdy po porannej mszy wróciłem do domu, zadzwonił telefon. Dzwonił p. Krzysztof z dramatyczną wiadomością, że "Dziadek w szpitalu dostał udaru! Ma niedowład jednej strony".
Natychmiast spytałem: "... czy podawano mu leki rozrzedzające krew?".
Odpowiedż brzmiała: "Nie, zapomniano mu podać takie leki. Przy przyjmowaniu do szpitala nie spytano nawet o to, a przecież praktycznie każdy w takim wieku bierze takie leki, bo ma miażdżycę i zwężenie naczyń, hamujące przepływ krwi z tlenem!".
Jeszcze tego samego dnia, po konsultacji z lekarzami CVI, pomimo niedzieli, pojechaliśmy do Darzowic na Wyspie Wolin po tlen stabilizowany w kroplach - OxyMax. Na szczęście miała go w zapasie pewna pani. Następnego dnia członek rodziny zawiózł dziadkowi do szpitala preparat OxyMax rozpuszczony w butelce wody. Kolejnego dnia, dziadek zaczął otrzymywać liofilizowany Polinesian Noni Liquid, Super CoQ10 Plus, Spirulinę Max, Triple Potency Lecithin, Liver Aid i Vital 0.
Po 10 dniach lekarze stwierdzili, że "...stał się cud". Dziadkowi nie tylko cofnął się udar, ale i przestała pojawiać się "woda" w płucach!
Dziadek wrócił do domu. Byłem u Niego na przyjęciu, popijając zieloną herbatkę i jedząc ciasto z orkiszu.
Po kilku tygodniach odwiedziłem wnuka K. On i jego małżonka J. powiedzieli mi, że była u nich Babcia z interwencją, żeby Dziadkowi zabrać już te suplementy, bo "... domaga się seksu!".
Stefan Oleszczuk, CaliNews lipiec, 2005
Podczas wylewu niszczone są pewne regiony mózgu, powodując bardzo często paraliż i niemożność artykulacji. W ostatnich latach nabrała znaczenia niedoceniana dotąd zdolność regeneracji mózgu. Odkryto bowie, że istnieją mechanizmy odbudowy i regeneracji mózgu, jednak do tego potrzeba bardzo dużo specjalnego budulca. Podczas okresu rehabilitacji po udarze, wylewie czy paraliżu doskonałaą pomoc stanowi sok z Polinesian Noni zawierający serotoninę (zamienia się w nocy na melatoninę) wraz z Protect 4 Life oraz Oxy Max.

